- Idę na spacer z Louim - zwołałam przypinając psa obok ujeżdżalni.
- Ok - uśmiechnęła się.
Na spacerze ścigałam się z Louim aż się zmęczył. Gdy wróciłam poszłam do stajni. W stajni była karteczka :
"jadę w teren z Alfusem ;) wrócę o 14
Ally "
Uśmiechnęłam się sama do siebie, osiodłałam Mindnight i postanowiłam poćwiczyć skakanie, a że była dopiero 11 miałam dużo czasu. Zaczęłam od krzyżaczka, następnie przeszkodę 1,50, 1,70 ze zrzutką i ponownie bez, 1,80 bez zrzutki co bardzo mnie zaskoczyło. poklepałam Mindnight i ustawiłam okser 1,50 poszło świetnie. Widziałam, że klacz jest już zmęczona i odprowadziłam ją do stajni, wyczyściłam i dałam marchewkę.
- Kochana klacz - chwaliłam ją.
W kuchni zrobiłam sobie galaretkę z bitą śmietaną zostawiając trochę dla Ally. Udałam się do pokoju, w którym drzemał Loui. Przebrałam się w wygodne ciuchy i zaczęłam szkicować Mindnight podjadając co jakiś czas galaretkę. Nagle do pokoju weszła Ally cała w błocie.
- Co się stało ? - zaczęłam chichotać na jej widok, ponieważ wyglądała komicznie.
Ally ? sorry ale brak weny ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz